
- Ja czytam Sparksa.
- Sparksa?
- Tak. Ja, jak mam ochotę się tak wiesz... wyluzować, to czytam Sparksa.
- A co on napisał? Mogę go kojarzyć?
- No, to ten, co napisał "Ostatnią piosenkę", "Pamiętnik", "I wciąż ją kocham".
- Aha. Gdzieś słyszałam te tytuły, pytanie - gdzie?
- Prawie każda jego książką doczekała się ekranizacji. "Szkoła uczuć"....
bingo!
- Aaaaa. To już wiem. Ten film został zrealizowany na podstawie książki? Nie wiedziałam. Hm, to koniecznie muszę przeczytać.
15?16?17? "a walk to remember" I remember now! oczarowana zupełnie. dwa miejsca na raz: okazuje się, że można być w dwóch miejscach na raz. tak.
Po nieudanej lekturze "Ulissesa", "W poszukiwaniu straconego czasu: W stronę Swanna", "Czarodziejskiej góry", a udanej "Do latarni morskiej", "Ferdydurke", "Procesu", bardzo chciałam przeczytać książkę inną. Taką, której obrazy będą dla mnie dostępne już w pierwszej warstwie poznania.
Szewska 57, Wrocław:
Literatura amerykańska: sparks... ostatnia pio. jest!
Do 18 stycznia. Dziękuję.
Zaczynam czytać. historia literatury polskiej - wyrzut sumienia, tylko chwilę! Od pierwszych stron miałam wrażenie, że książka może okazać się nieodpowiednia dla mnie. Prosty język artykułował przeciętne, dość standardowe sytuacje, w jakich znajduje się matka z dwójką dzieci. Jedno chce jechać do taty na wakacje, a drugie ma inny pomysł na spędzenie lata. Mimo to, chciałam czytać dalej, bo mnie wciągnęła. nie spoileruj. Na stronie sto-którejś domyśliłam się zakończenia. Nie mam w zwyczaju zgadywać zakończeń. Ono się pojawiło mimowolnie. Okazało się, że nic mnie nie zaskoczyło. Cała akcja okazywała się oczywista. cienka granica między wzniosłością a śmiesznością. napoleon. tak. tu chyba jest czasem przekraczana. Książkę broni to, że wzrusza. Może wzruszyć do łez powstrzymaj się, powstrzymaj, bo później będziesz musiała napisać, że cię wzruszyła do łez
W warstwie konstrukcyjnej widzę oszustwo. Rozdziały są zatytułowane imionami bohaterów. Jak się można domyślić - rozdział z imieniem "Ronnie" będzie o tym, jak widzi sytuację Ronnie. Niestety podmiot utworu (narrator albo autor jak kto woli) nie jest w takiej narracji konsekwentny. Nie mówi tylko o Ronnie, ale zdradza to, co myśli Steave i Will i Markus. Dlatego określanie rozdziałów imionami bohaterów nie jest uzasadnione. nie miał pomysłów na tytuły i tyle. Oczekiwałam tego, że poznam daną sytuację oczami kilku bohaterów. Tymczasem tak się nie działo. Fabuła zachowywała linearność i ciągłość wątków. To nic złego. ale może właśnie złego, skoro konstrukcja prosiła się o to, aby wątki niekoniecznie układały się linearnie
Bóg. I tutaj należałoby przywołać Napoleona.
że piękna, wzruszająca opowieść o miłości, oddaniu, wybaczaniu i dojrzewaniu. wszystko się zgadza. tak. coś nie-tak.
Nie sądzę, abym sięgnęła po następną książkę Nicholasa Sparksa, ponieważ po obejrzeniu jednego filmu i po przeczytaniu jednej książki, mogę się domyślić już po tytule - co w książce się znajduje, jakie tematy zostaną poruszone i jak się skończy.
nie nie dam mu kolejnej szansy i tyle
to ten notebook, pamiętnik... to też on napisał... piękny film. i wszystko zmienia swój obraz. ale nie. na razie nie sięgnę
roz-dwoje-nie
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Twoja opinia jest dla mnie ważna. Dziękuję za komentarz.